Gminny Ośrodek Kultury w Chełmcu

Adres: Klęczany 1, 33-394 Klęczany
Biuro: ul. Papieska 2,33-395 Chełmiec,

Tel.: 18 443 33 73
Email: gok@chelmiec.pl

Biuletyn Informacji Publicznej:
bip
Urząd Gminy Chełmiec:

bip
www.chelmiec.pl

Dawno temu pewna tkaczka zostawiła na noc swój fartuszek przy krośnie. Kiedy rano wróciła do pracy, zastała na nim uwitą piękną pajęczynę. Splot nici i delikatność tak ją zachwyciły, że zapragnęła mieć coś równie wspaniałego. Niestety nie miała pajęczych zdolności, nici wciąż jej się plątały. Zrozpaczona popadła w depresję, przekonana, że nigdy już nie uda jej się stworzyć niczego zachwycającego. Narzeczony, chcąc ulżyć w cierpieniu swojej ukochanej, wystrugał niewielkie klocki w kształcie szpulek z rączkami. Dzięki owinięciu nitki wokół klocka i operowaniu klockami przy przekładaniu, nici przestały się plątać, a spod rąk dziewczyny zaczęły wychodzić niesamowicie delikatne koronki. Bajecznie brzmi powyższa legenda o początkach koronki klockowej. W istocie – bajecznie wyglądają też kobiety plotące koronkę klockami. Ich szybkie i zwinne ruchy rąk, odgłos delikatnego stukania o siebie drewienek. Tkaczki stoją nad wałkiem, wypchanym sianem, na niego napinają tekturkę, a potem wzór i dalej, wbijając szpilki we wzór, zaczynają plecenie koronki. Każda nitka na obu swoich końcach oplata klocek. Teraz sztuka leży w tym, by w odpowiedniej kolejności przekładać klocki – tak, żeby powstał z nich zaprojektowany wcześniej wzór. Pani Magdalena Cięciwa opanowała tę sztukę perfekcyjnie. Nic dziwnego – zdolności manualne przejawiała przez całe swoje życie. Już jako dziecko dużo haftowała, w ósmej klasie szkoły podstawowej wygrała nawet międzyszkolny konkurs w Katowicach. Wyhaftowała wtedy kolorowymi mulinami na tiulu wzór, jaki wisiał u niej w domu, zrobiony przez kogoś z rodziny. W latach 70. i 80. kobiety same w ten sposób starały się upiększyć swoje domy. Dziś pani Magdalena także trochę haftuje, wyhaftowała sobie na przykład strój lachowski, bluzkę, gorset, w którym występuje na festiwalach, reprezentując region. Prawdziwą jej miłością jest koronka. I to tylko klockowa, bo ta na szydełku, to nie jest koronka. Mimo że pani Cięciwa zajmuje się tą dziedziną sztuki dopiero od dziesięciu lat, ma już wiele osiągnięć. Ale zacznijmy od początku, chociaż ten trudno określić. Kurs zorganizowany przez Małopolskie Centrum Kultury „Sokół”. Ale pani Magda była jeszcze na lekcjach w Bobowej, u słynnej koronczarki Ewy Szpili, a także w Zakopanem, w szkole Modrzejewskiej. Poza tym sama technika, to tylko mała część wszystkich umiejętności koronkarskich. Owszem, ważne jest, żeby wiedzieć, jak przechodzą nitki, ale najważniejszy jest zmysł projektancki, pomysłowość i odwaga, żeby nie bać się wyzwań. A tego właśnie pani Cięciwie nie brakuje.
Potwierdzeniem jej umiejętności są jej osiągnięcia – za pierwszy udział w bobowskim festiwalu od razu II miejsce i to w dziedzinie koronki wieloparkowej (trudniejszej, bo wymagającej użycia większej ilości klocków, od czterdziestu w górę), wyróżnienie w koronce małoparkowej, nagrody na imprezach w Bukowinie Tatrzańskiej i Zakopanem oraz dostanie się do Stowarzyszenia Twórców Ludowych za pierwszym podejściem. Same nagrody to nie wszystko. O nadzwyczajności marcinkowickiej koronczarki, świadczą przede wszystkim rzeczy, jakie robi poza konkursami: wykonywanie detali do historycznych strojów szwedzkich na wystawę, znajdującą się w Starej Lubovnie; stworzenie programu, współfinansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w ramach którego pani Cięciwa przeprowadza w małych szkołach lekcje etnograficzne na temat koronki klockowej, pokazując dzieciom podstawy rzemiosła regionalnego. Prawdziwy artysta tworzy rzeczy nie tylko piękne, ale i dobre. To zdanie z pewnością odnosi się do pani Magdaleny, która w swoim zawodzie – pracy z osobami niepełnosprawnymi – również wprowadziła kursy tkactwa artystycznego oraz koronki klockowej. Ucząc osoby chore w ramach terapii zajęciowej, daje im radość, uspokojenie, pozwala się realizować, a także odkrywa wśród swoich uczniów prawdziwe talenty.